9 grudnia 2014 roku odbyły się wybory wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej w Rudniku nad Sanem oraz przewodniczących stałych komisji.

Mimo tego, iż porządek obrad przewidywał wybór dwóch wiceprzewodniczących Rady, już na wstępie omawiania tego punktu przewodniczący Rady Edward Wołoszyn zaproponował, aby wybrać tylko jednego wiceprzewodniczącego. Przyznam, że wnioskiem tym byłem niezwykle zaskoczony, ponieważ cztery lata temu, wnioskowałem o to samo, lecz ten sam Edward Wołoszyn, stoczył ze mną pojedynek słowny, w którym wszelkimi argumentami bronił konieczność powołania dwóch wiceprzewodniczących. Oczywiście radni „Twojego Samorządu", mając wówczas większość głosów 8 do 7, przegłosowali wybór dwóch wiceprzewodniczących. Po czterech latach, gdy nie zmieniło się nic, radny Wołoszyn zmienił nagle zdanie.

W wyborach wiceprzewodniczącego zgłoszono: mnie, radną Elżbietę Maczuga i radną Annę Moskal (PiS). Ta ostatnia ostatecznie zrezygnowała i zostałem sam z radą Maczuga. Nie ukrywam, iż też miałem zamiar zrezygnować, ale postanowiłem pozostać, by m. in. sprawdzić, czy ci radni z „TS", którzy zapewniali o tym, iż będą samodzielni i będą głosować wg własnej woli, a nie z prikazu szefa. W tajnym głosowaniu radna Maczuga otrzymała 9 głosów, ja 5, a jeden głos był nieważny. Wynik głosowania potwierdza, iż są takim samym „betonem", jak pozostali radni „TS".

Gdy radny Wołoszyn proponował ograniczenie liczby wiceprzewodniczących, byłem przekonany, iż jest to bardzo szlachetny wniosek, mający na celu m. in. oszczędności w budżecie (wiceprzewodniczący Rady otrzymuje miesięcznie 800zł netto). Wkrótce jednak okazało się, że chodzi o coś zupełnie innego. „TS" postanowił bowiem nie dzielić się z nikim władzą i nie oddać nikomu żadnego stanowiska, jak to zrobił w poprzedniej kadencji, kiedy oddał stanowisko jednego wiceprzewodniczącego radnym z Prawa i Sprawiedliwości. Skoro nie zamierzał oddać drugiego wiceprzewodniczącego dla radnych PiS, którzy uzyskali drugi wynik w wyborach, to stanowisko to można było skasować.

„TS" zgarnął również wszystkie stanowiska 6 przewodniczących komisji. W poprzedniej kadencji podzielił się tą władzą, ponieważ oddał na rzecz PiS jedno stanowisko. Finał wyborów jest taki, iż cała ósemka radnych „TS" została „przewodniczącymi". Komicznie wygladało zliczanie przez przewodniczącego  radnych, zgłoszonych do poszczególnych komisji i dopisywanie radnych "TS", aby w każdej uzyskali większość.

Tak oto ciąg dalszy dyktatury „TS" ziścił się. To farsa i kpina. Miałem nadzieję na to, iż w tej kadencji dojdzie do zmiany i będzie można wreszcie normalnie pracować. Okazuje się, że będzie jeszcze gorzej. Nadal obowiązywał będzie kult jednostek, radni „TS" będą tylko maszynką do głosowania od zatwierdzania zawsze najlepszych, najmądrzejszych propozycji. A 5 - 6 pozostałych radnych, w zasadzie już nawet nie powinna przychodzić na sesje, bo i tak, co mogą zrobić - NIC!
Miałem nadzieję na to, iż Burmistrz wyciągnie wnioski z tego, że „TS" kolejny raz o włos „wygrał" wybory do Rady, a on sam o włos wybory na burmistrza. Niestety, nie wyciągnął żadnych.

 

???????? ????????? ????????????? ???????????????? ???????????fb consult??? ????? ???????? ????? ??? ?????heavy baku?????? ????????? ?????? ????????? ???????? ???? ????????? ?????????????? ??????? ??????