W Gazecie Lwowskiej nr 135 z 14 czerwca 1896 roku, czytamy:
Z Rudnika piszą do nas: Dnia 6 b. m. około godziny 10 przed południem wybuchł ogień w miasteczku Rudniku, który przy panującej od dłuższego czasu posusze i silnym wietrze w ciągu niespełna 2 godzin mimo dzielnego ratunku straży ogniowej miejscowej i gmin sąsiednich, zniszczył do szczętu 176 domów mieszkalnych i 203 budynków gospodarczych - przeszło 1800 ludzi zostało nagle bez dachu pozbawionych całego mienia. Rzeczywista szkoda wynosi ponad 300.000 zł. Mieszkańcy Rudnika żyją przeważnie z zarobku koszykarskiego, pozbawieni dachu nie mają miejsca do roboty, co stanowi cios najdotkliwszy - ogień bowiem pozbawił mieszkańców Rudnika nie tylko mienia, ale i możebności zarobku. Doraźna pomoc jest konieczna, a to nie tylko w celu zaopatrzenia pogorzelców w konieczną żywność, ale oraz w celu odbudowania miasteczka, które w połowie przez pożar zniszczone zostało. Wydział Rady powiatowej zorganizował bezzwłocznie komitet ratunkowy powiatowy, który się zajmie zebraniem odpowiednich funduszów na odbudowanie miasteczka i który powołał komitet lokalny w miejscu, na którego czele stanął proboszcz Rudnika ks. Sienkiewicz, celem niesienia doraźnej pomocy z nędzą i głodem walczącym pogorzelcom.Klęska pożaru tem dotkliwsza, że niestety bardzo mała liczba pogorzelców była od ognia asekurowaną, a do tego w wysokości nie odpowiadającej nawet czwartej części rzeczywistej szkody. Na 176 właścicieli domów zaledwie 22 prc. było asekurowanych. Pogorzelcy obozują pod gołym niebem, sąsiednie gminy i dwory dostarczają według możności żywność, by tym sposobem przynajmniej najniezbędniejsze zaspokoić potrzeby, ale czyż to długo może potrwać? - fundusze sąsiadów się wyczerpują, a 1800 osób, które wszystko straciły prócz ubrania, które na sobie miały, domagają się codziennie pożywienia, a do żniwa jeszcze daleko!
Dlatego też odezwa do przyjaciół ludzkości w tym smutnym wypadku jest koniecznością a komitet żywi nadzieję, że znajdą się w kraju ludzie z sercem, którzy opłakania godnym pogorzelcom pracowitego miasteczka Rudnika z pomocą pośpieszą.
Wszelkie datki nawet najdrobniejsze w naturaliach, odzieży i pieniądzach będą z wdzięcznością przyjęte, tak przez komitet powiatowy ratunkowy w Nisku, jako też przez komitet ratunkowy lokalny w Rudniku.
W tym celu też ks. Sienkiewicz, proboszcz i przewodniczący komitetu lokalnego wydał odezwę odwołującą się do ofiarności publicznej.